W dzień Bożego Narodzenia
Radość wszelkiego stworzenia
Nasi zbawcy się radują
Wszystko w Polsce rekwirują
Kury, jajka, masło, kaszę
Drzewo, naftę, zboże nasze
Biorą żwawo –
 »denn in Polen
Ist doch immer was zu holen
«
I tak wszędzie po kolędzie
Czy w oborze, czy na grzędzie
Szpera rzesza zbawicieli
Aby z głodu nie zginęli.

Taka to kolęda obiegła Warszawę w święta Bożego Narodzenia roku 1916¹. Spokojnie jednak mogłaby być ona śpiewana również przez mieszkańców Kalisza, którzy cierpieli podobno męki co warszawiacy. Obraz okresu okupacji Kalisza przez wojska Cesarstwa Niemieckiego nie kształtował się bowiem zbyt atrakcyjnie. O tym, jak dokładnie wyglądało życie w zrujnowanym mieście latach 1914-1918 oraz jak dokonało się jego wyzwolenie, chciałbym opowiedzieć Państwu w niniejszym tekście. 

Sytuację miasta w przedmiotowych latach determinowały w głównej mierze dwa czynniki. Pierwszy, bardziej oczywisty, to jego zburzenie w 1914 roku, o dokładnym przebiegu i przyczynach tego wydarzenia pisałem już na łamach Wielkopolski Historycznie w artykule Dlaczego zniszczono nasz Kalisz?². Drugim czynnikiem były postępy armii niemieckiej, która do 1915 roku zajęła Warszawę, tym samym opanowując zasadniczą część dawnego zaboru rosyjskiego. Polacy i ziemie polskie od tego momentu stali się niejako materiałem eksploatowanym nieustannie na potrzeby wojenne przez nieustannie „głodne” władze niemieckie.

Czas okupacji przez wojska Cesarstwa Niemieckiego podzielić można zasadniczo na dwa okresy – przed aktem 5 listopada 1916 roku i po nim. O ile oczywiście po 5 listopada kaliszanie nie przestali być traktowani jak materiał eksploatacyjny, jednak fakt, iż od tego momentu zaborca bardziej od chleba, nafty i leków potrzebował od mieszkańców Kalisza rekrutów do swojej armii, powodował, że przynajmniej symbolicznie wykazywał on lepszy do nich stosunek. 

Lata 1914-1916

Do tego czasu jednak sytuacja miasta była dramatyczna. Niemcy z jednej strony doprowadzili do jego zniszczenia, z drugiej jednak byli świadomi, że ktoś musi płacić podatki na utrzymanie toczącej się wojny. Wyrażano więc nadzieję na to, iż mieszkańcy będą wracać do zrujnowanego Kalisza. Warunki w mieście jednak nie były zachęcające. Wszechobecny były głód oraz żebractwo. W mieście pozostali głównie najbiedniejsi, niedołężni i wszyscy pozostali, którzy nie byli w stanie go opuścić. Sytuację starała się łagodzić na własną rękę ludność polska. Przykładowo w 1915 roku powstała w Poznaniu komisja, mająca pomóc mieszkańcom Kalisza. Na jej czele stanął arcybiskup gnieźnieńsko-poznański Edward Likowski, a następnie arcybiskup Edmund Dalbor. Komisja współpracowała z osobą, którą można nazwać bohaterem swoich czasów tzn. z mecenas Haliną Kożuchowską, wzięła ona na swoje barki organizację pomocy dla mieszkańców Kalisza. W ramach prowadzonej przez siebie oraz swoich współpracowników działalności mec. Kożuchowska gromadziła ubrania oraz żywność dla potrzebujących, zbierała datki, urządzała tanie kuchnie oraz zapraszała okoliczne dzieci „na naukę”, tak by nie wałęsały się one samowolnie po ulicach zburzonego miasta. 

Sytuacji nie poprawiała eksploatacyjna postawa okupanta. Jak bowiem wskazał sam Hans von Beseler, Generalny Gubernator Generalnego Gubernatorstwa Warszawskiego (jednostki administracyjnej okupacji niemieckiej, na terenach dawnego Królestwa Polskiego): Polska pozostawała dla nas przede wszystkim zdobytą prowincją wroga, w której należało utrzymać porządek, wykorzystać ją do celów wojskowych […] kwestia jej politycznej przyszłości była całkowicie drugorzędnaPod te właśnie eksploatację przystosowano cały system okupacyjny. Niemcy przejęli pełną kontrolę nad produkcją rolną i dystrybucją płodów rolnych. Były w maksymalnie możliwy sposób kontyngentowane na potrzeby armii, dla ludności cywilnej zaś pozostawało niewiele, w dodatku to, co zostało, było dystrybuowane za pomocą systemu kartkowego. Najbardziej kuriozalny wydaje się w tym wszystkim zakaz uboju świń bez pozwolenia. Za złamanie tego zakazu groziły kary grzywny, a nawet więzienia (zdarzały się dwutygodniowe bądź 20-dniowe kary). W takich warunkach nie trudno było
o wzrost różnych form przestępczości. Nader często zdarzały się kradzieże, przede wszystkim koni, które w trakcie działań wojennych stały się towarem kluczowym, niezbędnym zarówno armii, jak i wszelkie działalności gospodarczej. Dalej rósł również przemyt, uprowadzenia bydła oraz nielegalny handel. Niezwykle popularnym stał się też proceder fałszowania produktów, przykładowo: w tych dniach policja kryminalna w Kaliszu wykryła  »fabrykę tytoniu«. »Fabrykanci« byli prawie zajęcie przy pakowaniu towaru, rzekomego tytoniu marki »Marine Säg«.  […] Tytoń przedstawia mieszaninę rozmaitych liście, drobnego drzewa, tytoniu właściwego b. mało4.  Co odrobinę zabawne, w kontekście tego, że z podobnym „problemem” zmaga się także Polska w latach 20. XXI wieku, to fakt, iż niezwykle często w Kaliszu narzekano wtedy na nierzetelnych dorożkarzy, którzy mieli mieć w zwyczaju okradanie swoich klientów, szczególnie poprzez zawyżanie taryfy za przejazd. W kontekście powyższego nic dziwnego, że kaliszanie nie byli przesadnie chętni, by wracać do miasta. Z tego powodu władzę niemieckie postanowiły… zakazać wyjazdu z niego, zmuszając często osoby wracające po pozostałości swojego majątku do pozostania w nim. 

Trzeba jednak wspomnieć, że Kalisz miał wtedy także swoje drugie, inne oblicze. Jak mogliśmy przeczytać w „Gazecie Łódzkiej” w maju 1915 roku: Urządzone w ubiegłą niedzielę w lokalu polskiego Tow. Muzycznego przedstawienie dobroczynne osiągnęło pożądany sukces; Statek parowy na Prośnie, który zwykle latem kursował do Piwonic, kursuje obecnie do Strzelnicy; Koncerty codziennie w cukierni w parku miejskim już się rozpoczęły. Musiało to więc tworzyć duży kontrast na ulicach Kalisza, gdzie spotykały się osoby zmierzające na rejs po Prośnie oraz dzieci przymierające głodem.  

Akt 5 listopada

Stosunek władz okupacyjnych uległ pewnej zmianie w wyniku wydanego 5 listopada 1916 roku aktu, który zakładał powstanie po zakończeniu I Wojny Światowej państwa polskiego, połączonego z mocarstwami niemieckim i austro-węgierskim. Zabieg ten oczywiście miał na celu uzyskanie sympatii Polaków, niezbędnej do efektywnego zaciągu rekrutów. Zmiana postawy była wywołana stratami, jakie sprzymierzone mocarstwa poniosły na frontach wojny i niejako koniecznością poszukiwania nowych możliwości rekrutacji potencjalnych żołnierzy. 

Akt stanowił też zwieńczenie procesu, jakim była zmiana postawy władz niemieckich na bardziej liberalną względem Polaków. Widoczne było to także w Kaliszu. Już 3 maja 1916 roku władze okupacyjne zgodziły na organizacje pochodu patriotycznego. Sam akt ogłoszony został w uroczysty sposób na dziedzińcu gmachu gubernialnego (dzisiejszy budynek starostwa powiatowego). W towarzystwie przedstawicieli władz, duchowieństwa, ziemiaństwa oraz mieszkańców miasta odczytano go w języku polskim i niemieckim, po czym wywieszono sztandar amarantowy z białym orłem. Tego samego dnia rozpoczęto również wydawanie „Gazety Kaliskiej”, w której znalazł się tekst Aktu. W Kaliszu, tak jak i w całym kraju po 5 listopada, powstał samorząd, odbyły się wybory do Rady Miasta, powstało polskie sądownictwo. Widoczne było też pewne odrodzenie gospodarcze miasta i jego powolna odbudowa. Zwrócono także budynek Szkole Handlowej, która wznowiła prowizoryczną działalność już w 1915 roku. Ponadto w tym czasie doszło do zmiany jej nazwy, na sugerującą nieco więcej współczesnym kaliszanom – Gimnazjum Państwowe im. Tadeusza Kościuszki, tzn. dzisiejsze II LO im Tadeusza Kościuszki. W roku szkolnym 1916/1917 przywrócono również do działania Gimnazjum Filologiczne, któremu po wojnie nadano imię Adama Asnyka. Jako ciekawostkę warto dodać, że obydwie te szkoły, wówczas męskie, zagrały między sobą pierwszy oficjalny mecz piłki nożnej na terenie Kalisza. Odbył się on 27 maja 1917 roku i został wygrany przez drużynę z dzisiejszego „Kościucha”, zatriumfowała ona z wynikiem 4:1. W 1918 roku z życzliwości Gimnazjum Kościuszki skorzystało pierwsze Gimnazjum Żeńskie im. Anny Jagiellonki, które rozpoczęło swoją działalność w kilku pomieszczeniach użyczonych im przez Kościuszkowców. Szkoła ta z czasem przekształciła się dzisiejsze III LO im. Mikołaja Kopernika. 

Wyraźne jest również ożywienie kulturalne miasta. Prace wznawiają teatry, kabarety, odbywają się liczne koncerty i pokazy. Widoczne więc jest, że miasto, pomimo zniszczeń, odżywa. Działania władz niemieckich miały jednak charakter bardzo interesowny, wymierzony na zaktywizowanie mobilizacyjne Polaków. Okupanci nie wahali się nadal z dużą bezwzględnością realizować swoich interesów. Przykładem niech będzie fakt, iż jeszcze miesiąc przed wydaniem Aktu Gubernator Beseler wydał zarządzanie o „zwalczaniu wstrętu do pracy”, czego efektem było m.in. wywożenie mieszkańców ziem polskich, w tym kaliszan, na roboty przymusowe do Niemiec. Nic więc dziwnego, że Polacy bardzo sceptycznie podchodzili do zapewnień władz niemieckich oraz austro-węgierskich i nie wykazali się dużym zaangażowaniem w realizacji planów państw centralnych. Szczególnie sceptyczni do angażowania się w sprawę niemiecką byli kaliszanie, którzy przecież pamiętali, kto jeszcze niedawno zburzył ich miasto, przez co sprowadził na nich głód i biedę. Dodatkowo wpływ na to miał fakt, iż w Kaliszu największą popularnością cieszyła się wtedy Narodowa Demokracja Romana Dmowskiego, będąca stronnictwem pasywistycznym i prorosyjskim. 

Dzień wyzwolenia

W kontekście powyższego nic dziwnego, że kaliszanie z niecierpliwością czekali na dzień wyzwolenia. W dniu 10 listopada 1918 roku odbyła się konferencja kół i organizacji wojskowych, podczas której podjęto decyzję o utworzeniu Sztabu Wojskowego Ziemi Kaliskiej. Na jej czele stanął porucznik Janusz Ulrych. Jeszcze tego samego dnia odbyła się druga konferencja, przygotowano wtedy plan wyzwalania miasta oraz rozbrajania żołnierzy niemieckich. Realizacja planu rozpoczęła się już następnego dnia, kiedy porucznicy Ulrych oraz Bieniecki udali się do komendanta niemieckiego garnizonu i zażądali przekazania władzy nad miastem. Mieszkańcy zaczęli tłumnie gromadzić się przed dzisiejszym starostwem powiatowym i skandować hasła narodowowyzwoleńcze. Rozpoczęła się powszechna mobilizacja wojskowa ludności polskiej oraz kolejno rozbrajano jednostki niemieckie. Sztab zainstalował się w gmachu gubernialnym, skąd por. Ulrych wydał rozkaz dla komendantów Polskiej Organizacji Wojskowej w Turku, Sieradzu, Koninie i Słupcy o rozbrajaniu żołnierzy upadającego Cesarstwa Niemieckiego. Odbyło się także posiedzenie Rady Miasta, która wybrała nowego burmistrza – Bronisława Bukowińskiego – oraz wydała odezwę do mieszkańców Kalisza. 12 listopada zajęta została już większość urzędów i instytucji, dworzec, poczta, magazyny żywności i telegraf. Urzędnicy niemieccy zaczęli uciekać pośpiesznie z miasta. Kalisz udało się oswobodzić bez podejmowania walk. Jest to zasługą m.in. pertraktacji, jakie podjął Sztab Wojskowy z niemiecką Radą Żołnierską, na mocy których wojska okupanta opuściły Kalisz dnia 13 listopada. Jedyny problem pojawił się w Szczypiornie, gdzie 3 kompanie piechoty, strzegące obozu dla internowanych, nie chciały opuścić miasta, jeżeli będzie wiązało się to z pozostawieniem broni zgromadzonej w magazynach. Problem usunięto siłowo, kierując do Szczypiorna przeważające liczebnie siły polskie, czego skutkiem było odstąpienie żołnierzy od jakichkolwiek roszczeń. Tym sposobem, po prawie półtora wieku, zniszczony i zbiedniały Kalisz stał się ponownie wolnym miastem. 

[1] R. Biernacki, Calisia Devastata, Kalisz Zburzony, Calisia Restituta, Kalisz Odrodzony, Kaliskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Kalisz 2019, s. 81.

[2] K. Ratajczyk, Dlaczego zniszczono nasz Kalisz?, 27.07.2020. https://wielkopolskahistorycznie.pl/2020/07/27/dlaczego-zniszczono-nasz-kalisz/, [dostęp 10.05.2021].

[3] Ibidem, s.80.

[4] Ibidem s. 86.

[5] Ibidem, s. kowski, Dzieje Kalisza, Wydawnictwo Poznańskie, 1977, s. 532.82.

[6] H. Wrot

Autor:

Kamil Florian Ratajczyk 

Skip to content